Flavon Green - Koncentrat warzywno-owocowy dla wszystkich PDF Drukuj


Suplement diety o wysokiej zawartości przeciwutleniaczy

KLIKNIJ LEWYM PRZYCISKIEM MYSZY W ZDJĘCIE, ABY ZOBACZYĆ PRODUKT W RZECZYWISTYM ROZMIARZE

Produkt NIE poddany pasteryzacji, NIE zawiera konserwantów! Zachowuje trwałość dzięki naturalnym, roślinnym związkom bakteriobójczym i grzybobójczym w wysokiej koncentracji.

Numer ewidencyjny OÉTI: 3848/2008

Wszyscy wiemy, że regularne spożywanie dużej ilości warzyw z czystych ekologicznie źródeł pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Mimo to, bardzo niewiele osób spożywa codziennie zalecaną, a nawet minimalną (60-70 dag) ilość warzyw. Rano i wieczorem pośpiech, w ciągu dnia w biegu coś na ząb. Nawet jeśli chcemy się zdrowo odżywiać, to na jedzenie surowych lub lekko podgrzanych warzyw zazwyczaj po prostu nie mamy czasu.

Koncentrat warzywno-owocowy Flavon Green umożliwia wzbogacenie jadłospisu w przeciwutleniacze, bioflawonoidy, enzymy, aminokwasy, błonnik, witaminy i składniki mineralne zwłaszcza z ciemnozielonych warzyw (brokuły, szpinak, zielone pędy pszenicy, zielona herbata), które są niezwykle cenne dla zdrowia, a jednak zazwyczaj nie mamy zwyczaju jeść ich na surowo.

Flavon Green stwarza zupełnie nowy, rewolucyjny sposób spożycia warzyw. Producent gwarantuje wysoką zawartość składników odżywczych, dzięki wykorzystaniu surowców najwyższej jakości z czystych ekologicznie upraw. Dlatego jedną jedyną łyżeczką koncentratu warzywno-owocowego Flavon Green możemy zaspokoić znaczną część (to zależy od organizmu ale przeciętnie 75-80%)  naszego dziennego zapotrzebowania na warzywa.


Komu polecamy?

Spożywanie Flavon Green polecamy każdemu,

- kto nie ma możliwości zapewnić sobie dużej ilości surowych warzyw podczas codziennych posiłków,

- kto nie lubi brokułów, szpinaku lub czosnku, jednak chce zapewnić swojemu organizmowi dobroczynne składniki odżywcze z tych roślin w przyjemnej i wygodnej w użyciu formie koncentratu,

- kto jedną łyżeczką koncentratu chciałby zaspokoić znaczną część dziennego zapotrzebowania na warzywa,

- dla kogo jest ważne, żeby dostarczać swemu organizmowi przeciwutleniacze, bioflawonoidy, enzymy, aminokwasy, błonnik, witaminy i składniki mineralne z ekologicznie czystych źródeł.


A poza tym Flavon Green polecamy każdemu kto…  czytaj w zakładce „Komu polecamy koncentraty Flavon?”

 

Komentarze  

 
#1 Marianna 2011-07-23 16:29
87 lat, Mysłakowice, ZAPALENIE TRZUSTKI, MIAŻDŻYCA

Któregoś dnia bardzo bolał mnie brzuch, zabrało mnie pogotowie. Powiedzieli mi, że miałam wylew żółci z woreczka żółciowego do krwi. Jak mi ta żółć szła do krwi, to mnie tak strasznie wszystko swędziało, że nie mogłam wytrzymać. Bolało mnie i bolało.

Skierowano mnie do Legnicy. Tam zrobili mi gastroskopię. Okazało się że mam bardzo chorą trzustkę, a woreczek żółciowy pękł. W szpitalu zrobili mi operację odgradzającą woreczek żółciowy od trzustki i trochę mi ten ból uśmierzyli. Zalecili trzymać dietę (dali mi spis rzeczy, które mogę jeść, a które nie) i wypisali mnie do domu. Musiałam bardzo pilnować diety, żeby niczym nie podrażnić trzustki, niewiele było rzeczy, które mogłam jeść.

Jednak pomimo diety, gdy pani Ala przyszła do mnie byłam bardzo chora. Leżałam w łóżku, bolało mnie wszystko, a najbardziej brzuch, miałam straszne wzdęcia. Pani Ala poleciła mi koncentrat warzywny. Na początku w ogóle w to nie wierzyłam i wcale nie chciałam tego wsiąść.

Ale po kilku dniach poczułam, że lepiej się czuję. Uspokoiło mi się w brzuchu, przestało mnie tak bardzo boleć, miałam więcej siły i nawet poprawiłam się z wyglądu i lepiej się czułam. Po kilku tygodniach minęły mi wzdęcia i ból. Jak zjadłam już ok. 4-5 słoiczków, czułam, ze mi się bardzo poprawiło.

Po pewnym czasie zaczęłam brać również koncentrat owocowy. Miałam po nim jeszcze więcej siły. Dużo lepiej mi się chodziło, a wcześniej bardzo źle mi się chodziło, bo miałam rozwiniętą miażdżycę kończyn dolnych. Miałam trzeci stopień złego krążenia i dlatego bałam się chodzić, żeby się nie przewrócić.

Dużo ludzi odradzało mi to. Śmiali się, że to jakaś „marmoladka” i że to niemożliwe, żeby mi to pomogło. Ja jednak wiedziałam, że to mi pomaga i nie przejmowałam się tym, co mówili inni. Niektórzy ludzie mówili mi, że ten Flavon nie działa. Chcieliby, żeby im pomogło od razu na drugi dzień, a to tak nie jest, trzeba trochę pojeść. Lekarstwa z apteki też nie działają od razu.

W końcu przestałam jeść te koncentraty, bo musiałam kupić węgiel na zimę i rodzina namówiła mnie na wymianę okna i dlatego brakło mi pieniędzy i nie miałam za co kupić. [Gdybym miała taką możliwość, kupiłabym pani Mariannie ten koncentrat w prezencie – jednak wówczas sama miałam bardzo niewielkie środki finansowe, a samotnie wychowywałam dziecko – przyp. red.]

Któregoś dnia dopadły boleści brzucha, myślałam, że to może znowu trzustka. Lekarka dała mi skierowanie do szpitala, gdzie zrobili mi badania. Myślałam, że zrobią mi operację na trzustkę, ale lekarz powiedział: „Pani nie ma wcale takiej chorej trzustki, z taką trzustką może pani żyć. Większość pacjentów chorych na zapalenie trzustki umiera w ciągu 3 miesięcy, a u Pani już rok minął i dalej Pani żyje.” Ucieszyłam się, jak mi lekarz powiedział, ze moja trzustka wcale nie jest już chora. Przecież rok temu moja trzustka była najbardziej chora, dlatego wiem, że nic innego mi nie pomogło na trzustkę tylko właśnie te koncentraty, bo ja je długo jadłam.

Ale lekarz mi powiedział, że kamienie żółciowe dalej mam i potrzebna jest mi operacja. Już się umówiłam z lekarzem na operację, zawieziono mnie na inny oddział, żeby mi sprawdzili, czy mam dosyć silny organizm na operację. Okazało się, że mam zbyt słabe serce na operację i nie zrobiono mi tej operacji. A jak jadłam te koncentraty nie miałam żadnych problemów ze sercem. Lekarze mówili nawet, że mam bardzo silne serce jak na swój wiek, a mam już 87 lat.

Młodzi ludzie często jedzą różne niezdrowe rzeczy i myślą, że nic im nie będzie, ale to im się wszystko odbije, gdy będą starsi. Ja też lubiłam jeść różne rzeczy, zwłaszcza boczek i smalec i nigdy mi nic nie było, latałam jak skowronek dopóki nie dopadła mnie miażdżyca. Co gorsza potem dostałam jeszcze wylewu żółci do krwi. Ta żółć tak strasznie mnie swędziała, że nie mogłam wytrzymać. Gdybym wiedziała, że to tak się skończy, to bym bardziej uważała na to, co jem.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież